Kontrahentka Kolportera o dobrych praktykach w handlu

olbromska fot. juszkiewicz

Justyna Olbromska była nauczycielką, pracowała w banku, aż wreszcie postanowiła założyć własny biznes. Dziś prowadzi w Szczecinie trzy punkty handlowe, do których prasę dostarcza Kolporter. Dobra lokalizacja, zaufani pracownicy i atrakcyjna oferta – to zdaniem Justyny Olbromskiej gwarancja sukcesu.

– Z wykształcenia jestem filologiem, pracowałam w szkole jako polonistka – opowiada pani Justyna. – Jednak nauczyciel, zwłaszcza początkujący, nie ma zbyt dużych dochodów.

Zmieniła więc zajęcie i zaczęła pracę w banku. Tam poznała swojego życiowego partnera. – I jakoś tak „po drodze” pojawił się pomysł, aby otworzyć własny biznes i być niezależnym, uciec od korporacji – wspomina nasza rozmówczyni.

Skok w handel

Pani Justyna skończyła w międzyczasie studia ekonomiczne, więc handel wydawał się najlepszym wyborem. Tak się złożyło, że właśnie w tym czasie – jesienią 2009 roku – znajomy sprzedawał pawilon na targowisku w szczecińskiej dzielnicy Zdroje. To był pierwszy punkt, który pani Justyna i jej partner postanowili kupić. Dziś sprzedają tu prasę, dostarczaną przez Kolportera, papierosy, zabawki, artykuły papiernicze, chemiczne, prowadzą punkt Lotto. Wybór lokalizacji okazał się bardzo dobry – targowisko to serce dzielnicy, działa bardzo prężnie, przyciąga tłumy klientów. – Kiedy już sprawdziliśmy, na czym polega prowadzenie takiej działalności, doszliśmy do wniosku, że warto otworzyć kolejny punkt. Przy dwóch pracy jest właściwie tyle samo, co przy jednym, a zyski mogą być większe – mówi Justyna Olbromska.

A skoro można prowadzić dwa punkty, to dlaczego nie trzy? Pani Justyna i jej partner oprócz pawilonu na targowisku mają dzisiaj jeszcze kiosk oraz sklep z artykułami papierniczymi, zabawkami i prasą. – Kiosk to typowy „blaszak” z okienkiem. Stoi przy rondzie, obok przystanku, w ruchliwym miejscu. Jest tu „od zawsze”, ja pamiętam go jeszcze z dzieciństwa – opisuje nasza rozmówczyni. – Natomiast sklep mieści się naprzeciwko szkoły podstawowej w dzielnicy Dąbie.

Trzy kroki do sukcesu

Dobra lokalizacja to – zdaniem kontrahentki Kolportera – jeden z warunków osiągnięcia sukcesu. – Nasz sklep ma asortyment przygotowany typowo dla uczniów, więc naturalne, że znajduje się w pobliżu szkoły. Do rodzaju klientów dostosowaliśmy też godziny otwarcia. Zaczynam od 7.30, wtedy, gdy dzieci zmierzają na lekcje. Mogą u nas kupić wszystko to, czego akurat im brakuje – tłumaczy Justyna Olbromska.

Druga ważna rzecz to zaufani pracownicy. W punktach pani Justyny i jej partnera pracuje w sumie pięć osób, sama pani Justyna też staje za ladą. – To oczywiste, że sprzedający muszą być uczciwi. W pawilonie na targowisku zatrudniamy panie, które mieszkają w okolicy, klienci je doskonale znają i lubią. Zdarzają się tacy, którzy chcą być obsługiwani tylko przez „swoją” panią i specjalnie przychodzą wtedy, gdy akurat ona ma zmianę – opowiada nasza rozmówczyni. – Sympatyczny, kontaktowy i kompetentny sprzedawca jest nie do przecenienia w handlu.

Kolejny istotny warunek to odpowiedni asortyment. – Trzeba być konkurencyjnym. Mieć wszystko to, co mają inni, a oprócz tego jeszcze coś, co nas wyróżni. Aby klienci przyszli do nas, a nie do kiosku po drugiej stronie ulicy – radzi pani Justyna. – Naszym wyróżnikiem są przede wszystkim artykuły i gadżety dla dzieci. Staram się być na bieżąco, wiedzieć, co jest teraz popularne wśród najmłodszych, jakie filmy i gadżety są na topie. Te artykuły staramy się dobrze eksponować, zawsze leżą w widocznym miejscu. Jeśli klient przyjdzie z dzieckiem – to ono najczęściej namówi go na jakiś dodatkowy zakup. Taką naszą niestandardową oferta są też ręcznie robione kartki okolicznościowe. Zamawiam je u pani, które sama je maluje, wybieram wzory. Ludzie z całego Szczecina przyjeżdżają do nas, by je kupić.

Najlepiej na swoim

Przy prowadzeniu własnego biznesu pracy zawsze jest dużo. To nie tylko sprzedaż, ale też organizowanie zamówień, płatności, pracowników, dostarczanie towaru. – W naszej spółce to ja się tym zajmuję, partner wziął na siebie sprawy rozliczeniowo-urzędowe – tłumaczy pani Justyna. – Oczywiście to na nas spoczywa odpowiedzialność za wszystko. Ale też sami jesteśmy swoimi szefami. Jeżeli chcemy być niezależni, a nie mamy ochoty wyjeżdżać za granicę, to otwarcie własnej firmy jest jedyną drogą.

Ewa Kłopotowska

Na zdjęciu: Justyna Olbromska (fot. Mariusz Juszkiewicz)

Tekst ukazał się w miesięczniku „Nasz Kolporter” (czerwiec 2015)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.