Kalendarzowa oferta firmy KALPOL.BIS

IMG_1853

Departament Dystrybucji Prasy od kilku lat ma w swojej ofercie kalendarze kieleckiej firmy KALPOL.BIS. Wydawca na bieżąco bada popyt na swoje tytuły i elastycznie dostosowuje swoją ofertę do oczekiwań klientów. Sprawdzamy, co przygotował na 2016 rok.

Biorąc kalendarz do rąk zwracamy uwagę na kolor, rozmiar, tematykę, rodzaj okładki czy praktyczność. Jednak różnorodność oferty wydawniczej sprawia, że często mamy problem z wyborem.

– Szeroka gama tytułów dostępnych na rynku sprawia, że nie umiem się szybko zdecydować na konkretny terminarz – mówi Ewa Telka, którą spotkaliśmy w jednym z kieleckich Saloników Prasowych Kolportera. – Biorę pod uwagę wygląd, wielkość, zdjęcia. Przeglądam teraz ofertę i jestem zadziwiona. Widać, że wydawcy prześcigają się w walce o klienta tworząc coraz to nowsze formaty, układ kalendarium… Najbardziej zaskoczona jestem tematyką, np. w tradycyjnych zdzierakach. Kiedyś był dostępny jeden ogólny, a teraz są tematyczne… Moim zdaniem różnorodność sprawia, że każdy wybierze coś dla siebie.

Wśród wydawców kalendarzy jest firma KALPOL.BIS, która powstała trzy lata temu. Na początku jej oferta obejmowała tylko kilkanaście tytułów. Obecnie ma ich około 60, a do wyboru jest ponad 80 rodzajów kalendarzy.

– Zależy nam, aby nasza oferta była kompleksowa, dlatego co roku analizujemy, które z kalendarzy cieszyły się największą popularnością – mówi Tomasz Adamski, przedstawiciel firmy KALPOL.BIS. – Sprawdzamy trendy na rynku, badamy potrzeby klientów. Wszystkie te dane są bardzo przydatne w przygotowywaniu oferty. Na nowy rok skupiliśmy się głównie na nowych formatach kalendarzy – dodaje Tomasz Adamski i wyjaśnia: – Różnica liczby tytułów do rodzajów ma związek z grafiką. Na przykład mamy w ofercie cztery rodzaje „Kalendarzy Osobistych”. Różnią się one jedynie okładką. Całe wnętrze jest takie samo. Takich tytułów, spośród których klient wybiera te, które bardziej odpowiadają mu graficznie, mamy dziesięć.

Przedsiębiorstwo KALPOL.BIS na 2016 rok oferuje tradycyjne zdzieraki, kalendarze kieszonkowe, ścienne różnego rodzaju, a także kalendarze biurowe i biznesowe. Dzięki wprowadzeniu nowych formatów propozycja jest kompletna i trafia do każdego klienta, niezależnie od tego, jaki terminarz preferuje.

Tradycja nie ginie

Wszystko się zmienia. W każdej dziedzinie życia panuje moda na pewne produkty, towary czy usługi. Podobnie jest w segmencie kalendarzy. W jednym roku najchętniej kupowane są terminarze biznesowe, w drugim ścienne. Tendencje sprzedażowe są analizowane i na ich podstawie opracowywane nakłady i rodzaje tytułów na kolejny rok. Jest jednak jeden rodzaj kalendarzy, który niezależnie od tendencji rynku sprzedaje się bardzo dobrze. Są to zdzieraki.

– Nie wyobrażam sobie kuchni bez zdzieraka – przyznaje Joanna Michalska, sprzedawczyni w sklepie spożywczym w Wieliczce. – Ma on stałe miejsce na ścianie. Niepozorny bloczek, w którym każda kartka jest innym dniem roku, a z tyłu znajdują się porady, przepisy, ciekawostki. Takie kalendarze mają dla mnie wartość sentymentalną. Pamiętam, że jako dziecko radość sprawiało mi zdzieranie kolejnej kartki i odkrywanie zawartości drugiej strony.

– Mam podobne wspomnienia – mówi Teresa Rogala, kioskarka ze Szczecina. – Z tego, co widzę po własnej rodzinie, tradycja kupowania nie ginie także w młodszym pokoleniu. Moja córka, która mieszka już sama, także kupuje zdzieraki, bo kojarzą jej się z rodzinnym domem. Ale sentymenty to jedno. Takie kalendarze są bardzo użyteczne, a zawarta w nich wiedza przydatna i ciekawa. Zwłaszcza że teraz na rynku są kalendarze tematyczne. Fani uprawiania ziemi znajdą wiele ciekawostek w „Kalendarzu Działkowca”. Osoby dbające o swoje zdrowie w „Kalendarzu Uzdrowiciela”, a miłośnicy dobrej kuchni w „Kalendarzu Kulinarnym” – wymienia Teresa Rogala.

Firma KALPOL.BIS rozszerzyła liczbę tytułów w tym segmencie kalendarzy o cztery. Na 2016 rok przygotowała 15 zdzieraków: „Vademecum rodzinne”, „Vademecum zdrowia i urody”, „Vademecum Katolika”, „Vademecum Uzdrowiciela”, „Vademecum Familijne”, „Vademecum Działkowca”, „Vademecum Kulinarne”, „Vademecum kuchni polskiej” i „Vademecum tygodniowe”. – W ubiegłym roku testowo zaproponowaliśmy klientom zdzieraki w formacie A6, czyli nieco większym niż te tradycyjne. Zastanawialiśmy się, czy przyjmie się on na rynku. Okres testowy przeszedł pomyślnie, dlatego w tym roku postanowiliśmy trzykrotnie zwiększyć liczbę tytułów. Na 2016 rok przygotowaliśmy nowe edycje „Vademecum kuchni polskiej” i „Vademecum kulinarne”. Debiutować będą natomiast tytuły „Vademecum Uzdrowiciela”, „Vademecum rodzinne”, „Vademecum Familijne” i „Vademecum Działkowca” – wylicza Tomasz Adamski.

Do kieszeni i torebki

Preferencje zakupowe są różne. Jedni potrzebują zdzieraka, a inni kalendarza książkowego, w którym będą mogli zapisywać liczne notatki i spostrzeżenia. Jeszcze inni zadowolą się małym formatem terminarza, który łatwo można schować do kieszeni czy torebki i tym samym mieć go zawsze przy sobie. Dla tych osób firma KALPOL.BIS przygotowała kalendarzyki.

– Wydając kalendarze w pierwszym roku działalności firmy proponowaliśmy tylko dwa tytuły kalendarzyków. Obecnie mamy ich dwanaście, z czego w przypadku pięciu tytułów klient może sobie wybrać okładkę spośród kilku propozycji graficznych. Takie kalendarze mają format A6 i A7. Część z nich jest w miękkiej oprawie, inne mają obwolutę, która zabezpiecza je przed zniszczeniem – przedstawia ofertę Tomasz Adamski.

Zaplanuj czas

Choć technologia umożliwia nam tworzenie notatek i przypomnień w mobilnych i wirtualnych kalendarzach, to mimo tego papierowe kalendarze–organizatory sprzedają się bardzo dobrze.

– Nie wyobrażam sobie, żebym nie miał tradycyjnego kalendarza – mówi Andrzej Szymański, klient salonu Top-Press w Gorzowie Wielkopolskim. – Wiele przypomnień zapisuję w smartfonie, ale szczegółowy plan dnia i pracy wpisuję na karty terminarza. To bardzo ułatwia mi pracę i organizację czasu. Można rzec, że nie rozstaję się z kalendarzem. Jest bardzo ważnym narzędziem, do którego mogę w każdej chwili zerknąć. Organizery kojarzą się głównie z biznesem i pracą zawodową. Z roku na rok zauważyć można jednak coraz większe zainteresowanie tymi kalendarzami w innych grupach społecznych. Coraz więcej osób docenia walory takich terminarzy i kupuje je ze względu na to, że może w nich zapisać ważne informacje, sentencje, pomysły, kontakty czy zaznaczyć ważne daty.

– Oferta kalendarzy książkowych różni się nieco od ubiegłorocznej. Ma to związek z wprowadzeniem do oferty kalendarzy w przeróżnych, często nietypowych, formatach. Chcieliśmy, aby każdy mógł znaleźć pośród naszych tytułów format, który najbardziej będzie mu odpowiadał. Skupiliśmy się na funkcjonalności naszych produktów. Do wyboru jest aż osiem formatów tego typu kalendarzy – mówi Tomasz Adamski.

Na ścianę i biurko

Poza tradycyjnymi zdzierakami Polacy chętnie sięgają po kalendarze ścienne. Są one nie tylko praktyczne, ale spełniają także funkcję ozdobną. Duże kolorowe zdjęcia przyciągają uwagę, a mnogość tematów przewodnich takich terminarzy sprawia, że najbardziej wybredne osoby znajdą coś dla siebie.

A tematyka kalendarzy jest imponująca. Można ją podzielić na sześć rodzajów: flora, fauna, samochody, krajobrazy, religia i kulinaria.

Świat roślin podpatrujemy w kalendarzach: „ Ogrody”, „Kwiaty” i „Bukiety”. Zwierzęta możemy oglądać w terminarzach: „Szczeniaki”, „Kociaki”, „Koty”, „Ptaki”, „Konie”, „Psy”.

W ofercie znajduje się kalendarz katolicki z wizerunkami Świętego Jana Pawła II. Fani kulinariów mogą sięgnąć po tytuł: „Kuchnia Polska i Świata”, a miłośnicy pięknych widoków mogą wybierać spośród terminarzy: „Krajobrazy”, „Góry Świata i Tatry”, „Pejzaże”. Na zwolenników czterech kółek czeka kalendarz „Samochody”.

– W naszych kalendarzach prezentujemy najpiękniejsze zdjęcia, nietypowe ujęcia, miejsca, postacie czy rzeczy. Przygotowując ofertę chcieliśmy, aby była ona kompletna. Każdy miał w niej znaleźć coś dla siebie. Dlatego oprócz zdzieraków i kalendarzy ściennych przygotowaliśmy także kalendarze lux, dla bardziej wymagających klientów. Są one nieco droższe, ale wydrukowane na lepszym papierze. Na 2016 rok w takim wydaniu proponujemy kalendarze ze zdjęciami psów, bukietów i samochodów – mówi Tomasz Adamski.

Są również kalendarze ścienne jedno-, dwu- i trzymiesięczne. Dzięki nim mamy wgląd w przeszłość, teraźniejszość i – w przypadku trzymiesięcznego – w przyszłość.

Uzupełnieniem oferty są kalendarze, które można postawić na biurku. Przydają się nie tylko w pracy, ale także chętnie nabywane są przez osoby uczące się. Terminarz podany w układzie tygodniowym dobrze sprawdza się w kontrolowaniu zadań, które mamy do zrealizowania w najbliższym czasie.

Kinga Beck-Tracz

Artykuł ukazał się w miesięczniku „Nasz Kolporter” (listopad 2015)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.